Po obejrzeniu ostatnio znakomitego pokazu slajdów zaczęłam się zastanawiać co tak naprawdę jest ważne w podróży i co tak naprawdę jest warte naszych wspomnień. Słuchając relacji z podróży od Tatr do Kaszmiru w latach 70-tych (bez budżetu, bez sztywnego planu, spontanicznej, szalonej, młodzieńczej) zdałam sobie sprawę, jak bardzo takie podróże wzbogacają ludzi i jak bardzo wpływają na nasze dalsze losy. Jak poznani w podróży ludzie kształtują nas i nasze podejście do życia. I jak pierwsza prawdziwa podróż zmienia punkt widzenia o świecie.
Patrzyłam na człowieka po 60-tce i widziałam w nim tego młodego szalonego hipisa z PRLu. Może czasem warto spojrzeć na swoje wyjazdy z dystansu, aby zdać sobie sprawę co nam to dało i co rzeczywiście przetrwało próbę czasu.
Obawiam się tylko, że wtedy odpadną wszystkie pamiątki, zdjęcia na tle zabytków, liczniki kilometrów, budżety wyjazdowe itp. Z naszych podróży chciałabym aby pozostały niezapomniane rozmowy z ludźmi, smaki, wrażenia, uczucia strachu czy radości, obrazy wyjątkowego świata…
Ps. Jeśli kiedykolwiek uda Wam się uczestniczyć w pokazie pana Adama Piechowskiego, to polecamy gorąco! To dosyć unikalna rzecz, dlatego polecamy śledzić stronę Studenckiego Klubu Górskiego UW, bo obiecali zaprosić jeszcze raz podróżnika do wygłoszenia pokazu, tym razem o Borneo.




Nastąpił ten dzień, kiedy pan Piechowski pokaże slajdy z Borneo. To będzie 9 marca 2011r. w starej bibliotece BUW na Krakowskim Przedmieściu. Trzeba iść!