Już kiedyś pisałam o tym, że są takie miejsca na świecie, w których mogłabym mieszkać i czułabym się wspaniale na co dzień. W Gdyni jest taki jeden dom. Za każdym razem jak go widzę zastanawiam się czy daliby mi kredyt w banku. Cena odstrasza, ale nie ma chyba jednak aż tylu chętnych, bo willa, mimo iż przedwojenna i o zachęcającej nazwie „Szczęść Boże”, stoi pusta od lat.
Póki co, oprócz pomysłu wtargnięcia na survival w śpiworze puchowym, rozsądne wydaje się jedynie zajrzeć dwie przecznice dalej i czerpać z mądrości na murach:




