Tenerife de Sur



Dotarliśmy szczęśliwie choć z przygodami. Ogólnie można to podsumować wnioskiem, że są takie miejsca gdzie rezerwacja noclegu się przydaje :-) Plan na wygodne miejsce do lenistwa z basenem i drinkiem z palemką jednak zrealizowany.

Rozpoczęliśmy też degustację miejscowych specjałów – pieczona sola i lokalne ziemniaczki w mundurkach idealne z sangrią.

 

Udostępnij na:
  • Facebook
  • email
  • Twitter
  • Blip
  • Google Buzz
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Blogger.com
  • Wykop
  1. Lenka pisze:

    Koniecznie spytajcie czy do Sangrii dodają Sprite! Ściski serdeczne, miłego byczenia się!

  2. Tomasz, organised trip advisor pisze:

    Rety – to musialo byc przerazajace – miec taki widok z okna pokoju. Basen, lezaki, sztuczna trawa. Brrr. Wspolczuje :)

    Asia – to zdjecie z bialym kawalkiem domku i zlocistymi gorami w tle. Powiedz, ze te kolory z tylu to efekt Lightrooma, albo udalo Ci sie wybrac jedno zdjecie z tysiaca. Inaczej sie pochlastam…

  3. ufale pisze:

    Tomasz, okazało się, że leżakowanie lepiej pasuje do przedszkola niż do nas ;P

    Tia… zdjęcie zrobione obiektywem, który mi poleciłeś. Żyletki wyślę kurierem :-)

    • Tomasz, organised trip advisor pisze:

      Czekam na żyletki :)
      Następnym razem znajdę Wam taką zorganizowaną wycieczkę, że będziecie leżeć w hotelu z prawdziwą trawą nad prawdziwą plażą i bez prawdziwych przedszkolaków.
      Zobaczycie, jeszcze polubicie wyjazdy z biurem Tomasz personal trip planning :)

Dodaj komentarz