Biskupin ruski



Bez Biskupina nie mogę żyć. W ubiegłym roku wybrałam treking po kanionie Colca i całą drogę myślałam, czy dymarka zadziałała, czy uwolniono orkę (pradziejową) i jakie tańce mnie minęły…

W tym roku stanęłam na uszach, żeby dotrzeć chociaż na chwilę. A nie było to mega nierozsądne – zostawiłam pracę między 5 a 6 rozdziałem i wybiłam się z rytmu, do którego potem dochodziłam tydzień. Co tam koszty, ważne, że byłam, Polskę z mchu ulepiłam, papier wyczerpałam i przetańczyłam Ruś i nieRuś.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • email
  • Twitter
  • Blip
  • Google Buzz
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Blogger.com
  • Wykop

Dodaj komentarz