Nowy Jork



Nie wiem jak opisać Nowy Jork… jest przeogromny i różnorodny! To moje pierwsze wrażenie. To takie miasto, które jest jakby znajome, ale jednak zupełnie wyjątkowe. To centrum świata. Jest tu wszystko, ludzie ciągną do NYC z całego świata. Nie mogłabym tu mieszkać (tak jak w Barcelonie), ale najbardziej mi się podobało z odwiedzonych do tej pory metropolii. I to nie ze względu na architekturę, ale jakieś takie dziwne kłucie w boku :-) Jest w nim jakiś magnes.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • email
  • Twitter
  • Blip
  • Google Buzz
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Blogger.com
  • Wykop
  1. Lenka pisze:

    A więc jednak, Big Apple! WSPA-NIA-LE! Leżę pod biurkiem skręcona z zazdrości :D To teraz możecie razem z Turnauem zaśpiewać „byłem w Nowym Jorku”, znacie ten kawałek?:
    Byłem w Nowym Jorku.
    Tak, byłem w Nowym Jorku.
    To naprawdę wielkie przeżycie.
    Po prostu polecieć i być w Nowym Jorku.
    Po prostu polecieć i być.

    Więc byłem w Nowym Jorku.
    Siedziałem w Nowym Jorku.
    Taki jak jestem, to byłem i siedziałem…
    A potem się zmęczyłem.
    I stałem w Nowym Jorku.
    Stałem w Nowym Jorku i widziałem.

    Mówili mi: pojedź.
    Pojedź i zobacz.
    Musisz tam pojechać i zobaczyć.
    Mówili mi: pojedź.
    Tym bardziej, że możesz.
    To musi być wspaniałe: Nowy Jork.

    Więc dobrze, powiedziałem.
    Pojadę i zobaczę.
    I opowiem wam jak było w Nowym Jorku.
    I byłem. Pojechałem.
    I byłem. I widziałem
    I stałem, i siedziałem w Nowym Jorku.

    A teraz mówię: nie wiem.
    Nie powiem wam, bo nie wiem.
    Nie wiem jak było w Nowym Jorku.
    Lecz mówię wam: pojedźcie.
    Postójcie. I posiedźcie.
    Bo nie warto nie być w Nowym Jorku.

    :D Czy macie podobne wnioski?

  2. ufale pisze:

    Trochę tak :-) Trzeba zobaczyć, ale chaos, smród, wysoki poziom irytacji są przygnębiające na dłuższą metę.

    Ale mam w planach wrócić do MoMA :-)

Dodaj komentarz