Po tygodniu spędzonym wśród łosi i jeleni, jedziemy do miasta. I to do ogromnego miasta. Ośmiomilionowego Nowego Jorku. Nigdy nie byliśmy w większym. Generalnie jesteśmy trochę przerażeni, ale też podekscytowani. Zawsze chcieliśmy tu przyjechać. Statua Wolności, Manhattan, most brukliński, Times Square, Central Park… Wszystko to widzieliśmy tysiące razy w filmach, serialach, reklamach, ale tak na żywo?
Poniżej fotki z wielkiego wejścia – rzeka Hudson wita przybyszów ze świata!
ps. Jazda samochodem po NY to jakiś horror. Nigdy więcej nie wychodzę z domu bez gps’a.






