Ech, po nocy w pięknym hotelu z klimatyzatorem za oknem (uroki hot-wire) przeskoczyliśmy przez ocean i tym samym skończyła się nasza wędrówka po Stanach.
Kraj pokazał nam się z trochę innej strony niż go znaliśmy, bardziej otwarty, bardziej różnorodny, mniej kiczowaty. I jedzenie wbrew pozorom było bardzo dobre. Nie zmienia to jednak faktu, ze dziś kupiłam tyle warzyw i owoców, że nie mogłam ich donieść do domu… Czytaj dalej
Żeby się trochę napowietrzyć przed powrotem do Bostonu, a potem do domu, zajrzeliśmy na Rhone Island. Piękne plaże, świetne fale do surfingu, koszykówka nad oceanem i oczywiście tłumy urlopowiczów. Ach, no i wreszcie był czas na pierwsze i ostatnie opalanie :-)… Czytaj dalej
Nie wiem jak opisać Nowy Jork… jest przeogromny i różnorodny! To moje pierwsze wrażenie. To takie miasto, które jest jakby znajome, ale jednak zupełnie wyjątkowe. To centrum świata. Jest tu wszystko, ludzie ciągną do NYC z całego świata. Nie mogłabym tu mieszkać (tak jak w Barcelonie), ale najbardziej mi się podobało z odwiedzonych do tej pory metropolii. I to nie ze względu na architekturę, ale jakieś takie dziwne kłucie w boku :-) Jest w nim jakiś magnes… Czytaj dalej
Po tygodniu spędzonym wśród łosi i jeleni, jedziemy do miasta. I to do ogromnego miasta. Ośmiomilionowego Nowego Jorku. Nigdy nie byliśmy w większym. Generalnie jesteśmy trochę przerażeni, ale też podekscytowani. Zawsze chcieliśmy tu przyjechać. Statua Wolności, Manhattan, most brukliński, Times Square, Central Park… Wszystko to widzieliśmy tysiące razy w filmach, serialach, reklamach, ale tak na żywo?… Czytaj dalej
Ale jaskinie! Ale skały! Nigdy nie myślałam, że będę się tak zachwycać kamieniami nad rzeką :-) A jednak to miejsce zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Skalne mosty, olbrzymie jaskinie z wodospadami, przedziwne kształty skał… „Natural Stone Bridge and Caves Park” u podnóża gór Adirondack. Super!… Czytaj dalej
Fort Ticonderoga miał wielu właścicieli: francuzów, anglików, kanadyjczyków, amerykanów. Nazwa pochodzi z języka indian.
Mieści bogatą kolekcję „pamiątek” po tych zmianach – bagnetów, muszkietów, szabli. Fajne miejsce historyczne, bardzo ciekawiusytuowane, ale chyba bez porównania z europejskimi zamkami obronnymi… Czytaj dalej
Na granicy amerykańsko-kanadyjskiej nie ma nic. Nie ma hoteli, nie ma McDonald’sa, nie ma supermarketów, ani turystów. Czyli tego wszystkiego, do czego przyzwyczailiśmy się podróżując po USA. Ale są za to przepiękne krajobrazy, prawdziwe pachnące warzywa, syrop klonowy i … jeden motel. Nasz! … Czytaj dalej
Piękna, monumentalna góra Waszyngtona to chluba New Hampshire i najwyższy szczyt w Nowej Anglii (ponad 6000 stóp). Prowadzi na nią specjalna droga Mt.Washington Road, przed wjazdem na którą otrzymuje się płytę cd z instrukcjami, jak prowadzić samochód w tak trudnych warunkach!… Czytaj dalej
Stany słyną z takich mrocznych, zapuszczonych moteli – pokoi połączonych w długie szeregi. Do każdego z nich podjeżdża się samochodem pod same drzwi. Zwykle kojarzą się z filmami drogi, gdzie uciekający przestępca ukrywa się ze swoim zakładnikiem… Czytaj dalej
Jest takie przeświadczenie, że w Stanach jest wszystko. Że nie trzeba się ruszać za granicę. No i rzeczywiście wszystko jest, ale nie te. Nie ten Berlin, nie ten Newport, nie ta Warszawa, nie ten Rzym, nie ten Neapol… Czytaj dalej