Przypadkiem trafiliśmy na nadmorskie targowisko różności. Do kupienia wszystko – stare książki, płyty, butelki po coli, antyki, nieaktualne tablice rejestracyjne, wypłowiałe lalki barbie, niemodne ubrania, kamienie z pobliskiej plaży, klatki na homary…
ps. Oczywiście, że się obkupiliśmy! Nie wiem tylko jak dowieziemy ten dzbanem z logiem Coca-Coli i stertę płyt cd dla Ufala…












