Ruszamy w interior



Przez cały czas pobytu w Bostonie rozgrywał się swojego rodzaju plebiscyt – każdy ze znajomych doradzał, gdzie powinniśmy jechać, żeby zobaczyć dużo, poczuć przyrodę, doznać zachwytów, zrobić piękne zdjęcia… Wczoraj wieczorem ostatecznie wybraliśmy propozycję Hestona, który zachęcił nas do zobaczenia Maine. Czyli zaczynamy zwiedzać Stany metodycznie – od północnego wschodu :-) Chociaż New York nie wykluczamy. Rano odbieramy samochód i ruszamy! Z internetem (a raczej z czasem na internet) może być różnie, w związku z tym z wpisami i zdjęciami też. Ale zobaczymy, co da się zrobić.

Tymczasem żegnamy Boston. A Paweł żegna dodatkowo świątynię koszykówki TD Garden.

ps. Mimo kilku dni z dostępem do netu nie zdążyłam napisać o chińskiej restauracji z szalonym kelnerem, o szklanych domach i New England Aquarium. Ale napiszę. Pewnie w Wołominie :-)

Udostępnij na:
  • Facebook
  • email
  • Twitter
  • Blip
  • Google Buzz
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Blogger.com
  • Wykop

Dodaj komentarz