Wróciliśmy szczęśliwie do Polski, chociaż jeszcze wczoraj nie było to takie oczywiste. W Marrakeszu panowała totalna ulewa, a jak wiadomo Maroko nie jest to krajem przygotowanym na potoki na drogach (brak kanalizacji). Na szczęście przyjęli nas również na lotnisku Londyn-Luton, chociaż w Wielkiej Brytanii zima zaskoczyła drogowców… Czytaj dalej
… żeby posurfować jeszcze raz i wypić kawę nad oceanem :-) We wtorek rano wyjechaliśmy z pustyni do Errachidy (samochodem z poznanymi Włochami) - 2h. Potem autobusem lokalnym (tzw. kurczakowozem) do Ouarzazate 6h. Następnie nocnym do Marrakeszu 5h, potem krotka drzemka na dworcu i rano do Essaouiry 3h. Razem 800km i jesteśmy! Na razie pogoda…Czytaj dalej
Zgodnie z zaleceniami przyjrzeliśmy się bliżej cesarskim miastom. Byliśmy w Fezie i Meknesie. Może tak: byliśmy krotko wiec, nie daliśmy im może szansy… tłoczno, przaśnie, ale w jakiś sposób klimatycznie. Dużo więcej możemy powiedzieć o pustyni :-) Dotarliśmy pod granice z Algieria nad ranem i od razu musieliśmy zbystrzeć, żeby…Czytaj dalej
Co prawda w Maroko nie świętuje się specjalnie Nowego Roku (jest ciasto i spotkanie z przyjaciółmi), ale jakoś chcieliśmy uroczyście powitać 2010. Zamiast ognistych fajerwerków wybraliśmy się na oglądanie bezpiecznych, bo mokrych fajerwerków w postaci ogromnych, wielometrowych fal oceanu rozbijających się o skały wokół murów miasta. Wspaniale!!! Zachowały się bardzo…Czytaj dalej