Moje wyjazdy tutaj są totalnie spontaniczne: jest pogoda = idę zwiedzać, nie ma pogody = robię doktorat (we can do it!), jest 5 osób chętnych = jedziemy do Wenecji… być może jutro będzie kolejne 5 osób na wyjazd nad morze? :-)
Pobyt w Wenecji krótki, ale bardzo inspirujący. Architektonicznie, miasto jest przepiękne. Niesamowite są kamienice, cały plac św. Marka, widoki, mostki… Ponadto podczas krążenia po wąskich uliczkach mieliśmy milion pytań: Czy dobrze się tu mieszka lokalsom? Czy doskwiera im wilgoć? Czy bywa tu mniej turystów o jakiejkolwiek porze roku? Jak to możliwe, że ma wyspie rosną drzewa? Czy trzeba mieć „winietę” na pływanie po kanałach? Jak rozwiązano problem kanalizacji? Czy można tu znaleźć coś prawdziwego, co nie będzie produktem turystycznym – knajpę albo sklep da lokalsów? Dlaczego jest tak dużo porzuconych domów? Hm…, czy ktoś z Was zna odpowiedź na chociaż jedno z tych pytań???
Oto kilka fotek z Wenecji: (reszta jest już w galerii)




tam Wenecja…, a w Rzeszowie byłaś dziewczyno?
A tam Rzeszów i Garwolin :(
Rozumiem, żeby Gdynię porównać do Wenecji – to ma sens :)
BTW – Asiu, w Wenecji byłem 3 razy i gdybym mógł, to chętnie pojechałbym jeszcze raz – dla mnie magiczne miasto.
Super fotki! I nawet horyzont w miarę poziomo Ci wyszedł :)
Hej, byłam! w ’85! A Ty? :-)
no ja tylko przejazdem, ale za to 3 razy
ładnie zestawiłaś te zdjęcia :)
he he, chodzi Ci o te dwa pajace? :-)
My w Wenecji bylismy tylko kilka godzin ale zdążyła mnie zauroczyć i chcę tam wrócić. Zazdraszczam :-)
Aśku, myślę, że powinnaś się spieszyć, bo może jej niedługo nie być :-)
ej ja też w Wenecji byłem, przejazdem jak jechałem z Paryża do Bordo, zwykłe miasto, niczym się prawie nie różni od Garwolina
też tak sądzę :-)
idę spać, dobranoc