Listopad…



Kapie, leje, wieje i tak na zmianę. Najlepiej zaszyć się w cieplutkim akademiku, nakryć kołdrą i udawać, że nie ma w tym kraju nic do zobaczenia. Ale tylko do obiadu… Głód namówił mnie na spacer. Nie żałuję. Po drodze spotkałam pole sałaty :-)

IMG_7463

Udostępnij na:
  • Facebook
  • email
  • Twitter
  • Blip
  • Google Buzz
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Blogger.com
  • Wykop

Dodaj komentarz