ZZ-bus to nie był dobry pomysł. Powinno wzbudzić nasze podejrzenie, że wg rozkładu jedzie on 2,5h godziny krócej niż pozostałe. Po pierwsze mniej czasu na sen, a po drugie – takie prędkości, z jakimi tu jeszcze nie jechaliśmy. Zakręty braliśmy z prędkością 100kmh, oczywiście lewym pasem, bo z prawego byśmy…Czytaj dalej
Zaczęliśmy bardzo wcześnie (5 rano) pobudką i myciem głowy pod prysznicem bez słuchawki i sterowania temperatury wody. W zasadzie to jakby brać prysznic pobudzający :-) O 6 wyruszyliśmy busem z Lindą, naszą przewodniczką do laguny 69. Parada (postój) pierwsza i druga – kontrola policyjna. Lepiej nauczyć się na pamięć numeru…Czytaj dalej
Ranek z leche con café jak zawsze udany. Na jutro kupiliśmy wycieczkę do laguny 69. Zauważyłam, że zaczynamy targować się o wszystko :-) Po zakupach pojechaliśmy colectivo (coś jak bus) do baños termales (gorących basenów). To przeżycie! Ścisk okrutny, ludzie w bagażniku, połowa stoi :-) Ale za 2,5 sola dotarliśmy…Czytaj dalej
O 5 rano obudziły nas klaksony trąbiące tak, jakby coś się paliło. Okazał się, że to autobus z Limy zablokował całe skrzyżowanie i klaksony trąbiły non stop pół godziny, dopóki wszyscy nie wysiedli. Potem była kawa nie tak dobrej jak wczorajsza. Jedziemy dziś autobusem oglądać wielkie kaktusy i lodowiec. Wyjazd…Czytaj dalej
Noc w autokarze. Super wygodnie. Spodziewaliśmy się czegoś mniej przypominającego nowoczesny autokar. Spalibyśmy nawet całe 8 godzin, gdyby nie hostessa, która pojawiła się godzinę po ruszeniu. Elegancka, w garsonce i butach na obcasach budziła każdego, często wbrew woli i zmuszała do zjedzenia kanapki i wypicia kawy. W końcu opłacone. Trasa…Czytaj dalej
Po 11 h snu wydaje się, że jet lag mamy za sobą. Śniadanie kontynentalne z sokiem bardzo lokalnym – mango a może melon? Tym razem się skusiliśmy – ile można oszczędzać żołądek! Ruszamy na poznawanie Limy taksówką Tico. Spokojnie mieści się 6 osób + kierowca. Oni tu w ogóle nie…Czytaj dalej
Podróż długa i dla mnie dość stresująca (żeby zająć czymś głowę i nie denerwować się przyszłą katastrofą lotniczą, przepisałam cały zeszyt do hiszpańskiego, zajęło mi to jakieś 6h). Reszta głównie spała. Jak przelecieliśmy Atlantyk, pojawiły się na trasie piękne Wyspy Karaibskie, a potem Amazonka i Andy… mm… nawet na chwilę…Czytaj dalej
W związku z zachętami do upowszechnienie naszej podróży po Ameryce Południowej, wrzucam serię wpisów historycznych. De facto blog rozpoczął działalność zaraz po powrocie, od 2 listopada 2009r. Wpisy z Ameryki Południowej to zapiski, które prowadziłam każdego dnia naszego 42 dniowego pobytu w Peru, Boliwii i Chile. To moje osobiste wrażenia…Czytaj dalej