Dlaczego warto było mieszkać 3 miesiące w USA?

No i minęło 100 dni w USA. Końcówka naszego pobytu była na tyle intensywna, że zdecydowaliśmy się  relacjonować ją tylko na facebooku i instagramie. Zdecydowanie chcieliśmy przeżyć i zobaczyć jak najwięcej. Teraz, już po powrocie do Polski będzie czas na pokazanie Wam tych wyjątkowych miejsc na filmach i fotografiach.

_IGP9105-2

_IGP0047

_IGP8973

 

 

Powrotem do Polski, wbrew obawom wielu osób, jesteśmy zachwyceni. Co prawda nie dojechaliśmy w komplecie – nasze bagaże albo się pogubiły, albo są ciągle w drodze, ale ciałem jesteśmy już na miejscu. Z radością powitaliśmy rodzinę i znajomych, z wytęsknieniem czekaliśmy na polskie smaki i nasz łagodny klimat. A że będziemy w Polsce tylko miesiąc, to nie przewiduję ani jednego nudnego dnia ;) Chcemy wykorzystać czerwiec na pokazanie Wam jak najwięcej ciekawych, zaskakujących i spektakularnych miejsc w USA. Zaczniemy na gorąco z Dzikiego Zachodu, a potem wrócimy jeszcze do Filadelfii i Nowego Jorku. Bo tak naprawdę to my do Nowego Jorku będziemy wracać jeszcze wielokrotnie – zostawiliśmy kawałek siebie w tym molochu i pierwsza większa tęsknota będzie oznaczać polowanie na tanie loty ;)

_IGP9711

 

To teraz krótko – czy było warto? ABSOLUTNIE TAK! Uważam, że to była jedna z ważniejszych i ciekawszych naszych podróży. Oprócz wyjątkowych miejsc, które zobaczyliśmy, mamy setki przemyśleń, z których najważniejsze chcemy zachować na dłużej w sobie:

1. Zdystansowaliśmy się do świata i skupiliśmy na sobie. Nie ukrywam, że kultura amerykańska sprzyja koncentracji na swoich sprawach, ale też na braniu odpowiedzialności za własne decyzje. Tutaj mało kto ogląda się na innych a na świat zewnętrzny zwala niepowodzenia – “sukces jest mój, porażka jest moja” jak mawiają w Bostonie. Tak więc, moi drodzy, jeśli chcecie zacząć podróżować,  zmienić pracę czy rzucić palenie – to tylko Wy możecie to zrobić! Do dzieła!

2. Nabraliśmy przekonania do minimalizmu. Jeśli w 50 kg da się zmieścić wszystko, co jest niezbędne do życia rodzinie, to po co nam te wszystkie graty, które mamy w Polsce? O ileż ciekawiej, prościej i lżej można żyć w bez nadmiaru!

3.  Mogliśmy wypróbować nasze pomysły przez 100 dni. Czasem człowiek boi się coś zmienić w swoim życiu albo zwyczajnie mu się nie chce. Wyjazd pozwala zrobić próbę – sprawdzić pomysły życiowe, a potem spokojnie zdecydować ile z nich zostawić sobie na dłużej.

4. Urozmaiciliśmy nasze życie codziennie. Mimo że w USA pracowaliśmy, to żaden dzień nie wyglądał tak samo – codziennie staraliśmy się coś zobaczyć, zrobić spacer po parku, iść do muzeum, na mecz koszykówki czy wrócić do domu inna drogą… Przecież to samo można robić w Polsce! Ileż jest muzeów i galerii, których nie widziałam w Warszawie! Jeśli nasze życie zaczyna przypominać schemat praca-dom-praca-dom, to robimy to na własne życzenie!

5. Doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu utrudniać sobie życia na siłę. W Polsce dominuje przekonanie, że “trzeba” i “musimy”, w Stanach, że “warto”. Niby drobiazg, a zmienia punkt widzenia. Świat się nie zawali, jeśli nie zdążymy czegoś zrobić. Czasem warto sobie odpuścić i iść na spacer :-)

 

Dzięki, że śledziliście naszą podróż. Mam nadzieję, że udało nam się, albo uda w kolejnych relacjach, zachęcić Was do odwiedzenia tego fascynującego, ale i kontrowersyjnego kraju. A na dobry początek relacji z Dzikiego Zachodu powiem tak: 5 parków narodowych, 2 stanowe, 2 rezerwaty Indian, 7 trekkingów, 2000 mil i 50 godzin w aucie, a cała reszta na łonie spektakularnej natury. Gotowi na pierwszą przejażdżkę?

Kolejne wpisy będą dotyczyły kolejnych etapów podróży. Dla ułatwienia mapka:

mapa