Zima w Zagrzebiu

Pierwsze dni w Zagrzebiu to spacery w śniegu i delektowanie się tutejszą sielankową atmosferą. Muszę przyznać, że pod obydwoma względami Zagrzeb jest nieco zaskakujący.

zagreb fontanna

Czasem obserwuje sie taki moment, i wydaje się, że to jest uniwersalne zjawisko, kiedy przyroda tak bardzo oddziałuje na nasze codzienne sprawy, że zaczynamy od niej każdą rozmowę. Tutaj w Zagrzebiu w każdym tramwaju słyszy się dyskusje na temat nietypowych warunków pogodowych. Obcy ludzie zagadują się a to w zachwycie, a to w ubolewaniu nad tym, co sie dzieje. Co prawda zima w Zagrzebiu bywa i miasto nawet jest na nią przygotowane, ale po pierwsze nie tak długa (śnieg pada od tygodnia), a poza tym nie tak zimna (obecnie –8 stopni). Do tego dochodzi wyjątkowo mroźny wiatr. Zagrzeb jest bowiem dziwnie położony, niby z jednej strony osłonięty górami, ale jednocześnie znajduje się na zakręcie i wiatr wieje z tak dużą prędkością, że urywa głowy. Zima robi swoje, jak to mówią w tramwaju, po czym wszyscy się przesiadają, bo jedna z linii nie jest jeszcze odśnieżona.

zagreb winter 2

IMGP5081

IMGP4932

Jednak, z tego co zauważyłam, z powodu “ataku zimy” mieszkańcy stolicy nie zamierzają zmieniać swoich przyzwyczajeń, nadal chodzą na niedzielne targi staroci, nadal noszą kaszkiety i robią te swoje honorowe rundki wokół zamarzniętych (ale działających!) fontann. Moi współtowarzysze poza komentarzami “ale zima przyszła!” jakby nie zauważają wszechobecnego mrozu i zawieruchy i wyciągają mnie na spacer w stylu “choć spróbujesz najlepsze ciastko w stolicy”. Tłumaczą mi, że trzeba po prostu założyć najcieplejsze warstwy ubrania (nie oszukujmy się, Chorwaci narciarzami wybitnymi nie są, więc i garderoby w tym stylu brak), do tego czapka, na czapkę kaptur, a potem wszystko obwiązujemy szalikiem zahaczając o czubek głowy. Psy oczywiście także ubrane po zęby, niektóre mają nawet śniegowce. W takim “przebraniu” da się wytrzymać na mieście dwie godziny, ale to się dobrze składa, bo mało który Chorwat wytrzyma tyle bez kawy ;)

IMGP5122

IMGP5207

IMGP4977-2

Mimo obecnych anomalii (o których pewnie marzycie teraz w Polsce) zimy w Zagrzebiu są raczej łagodne (góry jednak zatrzymują większość mroźnego powietrza z północy). Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie wnętrza są przygotowane co najmniej na warunki polarne. W kawiarniach panują tropiki. Już w przedsionkach zdejmujemy pospiesznie wszystkie warstwy ubrania. Podobnie na uczelni i w akademikach, gdzie trzeba ubierać się na klatce, żeby się nie zagrzać. Chociaż tam dochodzi problem braku jakiejkolwiek regulacji grzejników – są w sumie tylko na takie sytuacje, więc po co regulować? Przypominam jednocześnie, że wichura nie pozwala specjalnie na otwieranie okien… Jest jednak jeden godny polecenia patent, który zaobserwowałam w trakcie zwiedzania – ogrzewanie w Katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ale nie lampy ogrzewające głowy jak u nas, tylko długie, ciągnące się wydłuż każdej ławki grzejniki, o które siedząc można oprzeć nogi. Dzięki nim można naprawdę skupić się na tym, po co się tam przyszło, a w przypadku laicyzującej się Chorwacji może to być nawet sposób na utrzymanie wiernych.

x         x          x

Poznawanie Zagrzebia w toku. Na razie trudno o jednoznaczną opinię – poznaję miejsca, rozmawiam z ludźmi, tworzę różne rankingi, w których codziennie coś dodaję, a coś wykreślam. Raczej monumentalnie nie jest, ale też uważam, że warto dać szansę temu miastu, w którym ponoć nigdy nie ma sezonu (zawsze jak jest pogoda priorytetem jest chorwackie morze). Chociaż z drugiej strony może więcej przyjemności mają z przebywania w Zagrzebiu mieszkańcy niż turyści? Trzeba przyznać, że wyjątkowo swobodnie się tu żyje.

Ps. Z powodu śniegu w Dalmacji (!) zostały odwołane autobusy z Zagrzebia do Dubrownika. Między innymi z tego powodu weekendowym kierunkiem została mianowana Bośnia. W kolejnym wpisie zapraszam więc na relację z Banja Luki połączonej z konkursem pocztówkowym.