Karnawał w Samobor

Mój pobyt w Chorwacji zbiegł się z końcem karnawału, który, trzeba przyznać, świętowany jest w okolicach Zagrzebia wyjątkowo hucznie. Zdecydowanie huczniej niż można by się spodziewać. Świętuje się jednak nie strojem, jak w Wenecji, ani nie tańcem jak w Rio, ale sarkazmem.

IMGP6177-2

Samobor – niewielka miejscowość oddalona od Zagrzebia o 20km to karnawałowa stolica Chorwacji. Raz do roku do miasta wkracza sroka, książę i sędzia, którzy przez tydzień obrażają jednych ku uciesze drugich. Najczęściej ofiarami padają politycy, których przywary i liczne wpadki są wyśmiewane zupełnie wprost, ludzie noszą maski z ich podobiznami, przekręcają nazwiska (chciwego Popijacza zmieniają w Podżeracza, a grubego Szukera w Szynkera). Również dzieciom funduje się atrakcje w stylu okolicznościowych tablic do pozowania, pijackie nosy a’la minister gospodarki czy lizaki z głowami polityków. Impreza zakrapiana jest dużą ilością piwa i okraszona głośno (coraz głośniej) wyśpiewywanymi bałkańskimi piosenkami. Im bliżej końca karnawału tym atmosfera robi się coraz bardziej pikantna, dowcipy coraz bardziej niewybredne a finałem jest wydanie wyroków i spalenie wszystkich winnych za problemy minionego roku.

IMGP6514

IMGP6262-2

IMGP6172

IMGP6547-2

IMGP6391

IMGP6210-2

Czy warto zobaczyć Samoborski fašnik? Samo miasto z jednym niezbyt pięknym kościołem i ruinami zamku szału nie robi. Podobnie festiwalowe stroje czy jedzenie (w tym nieco przereklamowana samoborska kremówka). Moi zdaniem wybrać się jednak warto, ale pod warunkiem, że zna się kulturę regionu i ma się rozeznanie w bieżącej sytuacji w kraju. Wówczas polecam jechać samemu, wtopić się w tłum i dać wciągnąć w dyskusję. To bowiem jedna z niewielu okazji, kiedy można śmiało pogadać z Chorwatami o polityce – na co dzień znajduje się na liście tematów zakazanych dla turystów, ale o tym w kolejnym wpisie.