Am.Pd. – Ostatnia noc z dreszczykiem

Zapomniałam dodać i zapomniała w ogóle wczoraj wieczorem, że trwa festiwal muzyczny w Valparaiso. Są tłumy przyjezdnych, zespoły muzyczne i taneczne, parady, artyści sprzedający rękodzieło… Generalnie tłoczno, głośno i kolorowo. Ogólnie bardzo pozytywnie poza małym incydentem, który miał miejsce centralnie pod naszymi oknami o 5 nad ranem, kilka godzin po tym, jak wspólnie uznaliśmy, że w Chile już nam się znudziło. Rozegrała się bójka uliczna i mała rozróba z policją. Młodzież rzucała kamieniami z naszego wzgórza w dół, a policja niewiele mogła zrobić, żeby się dostać na górę. Mieszkamy centralnie na zakręcie, więc widok mieliśmy idealny, byliśmy w zasadzie w centrum wydarzeń. Tylko niestety chcieliśmy akurat spać o tej porze! Akcja trwała ok dwie godziny przerywana śpiewami, graniem na bębnach, tańcami i krzykami. To ciekawe doświadczenie sprawiło, że całkowicie zmieniliśmy zdanie o nudnym Chile :-) Ale też cały dzień byliśmy nieprzytomni. Chociaż w sumie nie mieliśmy jakiś wyczerpujących planów – dojechać na lotnisko z mega ciężkimi plecakami i wtaszczyć je do samolotu udając, że nic nie ważą :-) Niektórzy planowali przed spaniem jeszcze pooglądać filmy, pograć w gry i posłuchać muzyki. Ja nie robiłam sobie złudzeń – chciałam tylko zasnąć, żeby się nie bać lotu. Ostatecznie pomogła super głośna muzyka latynoamerykańska – jednak zostałam nią zarażona :-)