Am.Pd. – fauna i flora zachodniego wybrzeża

Mimo że pogoda dziś w kratkę (to nasz drugi deszcze od miesiąca), wybraliśmy się nad ocean pooglądać zwierzęta morskie. Mieliśmy nadzieję zobaczyć pingwiny, kormorany, albatrosy, lwy morskie i oczywiście delfiny. I to prawdopodobnie dzięki słabej pogodzie udało nam się je wszystkie zobaczyć!

Wynajęliśmy łódkę z przewodnikiem, opłynęliśmy nią dwie wyspy, które stanowią teren parku narodowego. Na jedną mogliśmy wejść, żeby pooglądać florę oceaniczną. Dodatkowo znaleźliśmy tam kilka gatunków muszli (w tym jedną waginę) oraz kilka gatunków jaszczurek. Generalnie rejs przeszedł nasze oczekiwania. Oglądanie zwierząt było super, czułam się jakbym była u nich w gościach, a one to gospodarze – ryczą, skaczą wokół łódki. Naprawdę fajne przeżycie.

Po powrocie na ląd zjedliśmy ryby i owoce morza, a raczej owoce ocean – najsmaczniejsze jak do tej pory w Chile.

Ze względu na to, że pogoda się poprawiła i nastała prawdziwa wiosna, popołudnie spędziliśmy w selwie. Obserwowaliśmy rośliny charakterystycznych dla tego regionu, w tym również kaktusy. Oczywiście tym byłam zachwycona :-)

Wieczorem przy plackach z kukurydzą zaczął się pojawiać temat powrotu do Polski i do codzienności. W końcu za nami już 4 tygodnie podróży.