Am.Pd. – Park Narodowy Huerquehue

Całą noc spędziliśmy w autokarze, ale mimo że trasa była długa, nie wyspaliśmy się ze względu na nierozkładane siedzenia. Opracowaliśmy już bowiem wymogi autokaru sypialnego – jeśli ma nam zastępować łóżko, to musi jechać odpowiednio długo (najlepiej powyżej 8h) i mieć rozkładane siedzenia lub mało pasażerów :-) Najlepiej też, jeśli nie ma stewardessy, która co chwile podaje jakieś napoje, ale to się akurat rzadko zdarza :-)

Na miejscu powitało nas piękne słońce i… pani, która zaproponowała cabaños :-)  Skorzystaliśmy, bo miejsce naprawdę fajne – domek z dwoma sypialniami, kuchnią i salonem  z kominkiem. Dawno w takim nie mieszkaliśmy!

Miasto Pucón to takie trochę Zakopane (chyba już to samo wrażenie miałam w jakimś mieście w Peru :-). Tu widać drewniane domy ze spadzistymi dachami, za nimi góry porośnięte lasami, a nad całością góruje olbrzymi ośnieżony wulkan Villarica. Dokładnie ten, na który mamy jutro wchodzić…

Żeby złapać trochę kondycji i skorzystać z pięknej pogody wybraliśmy się do Parku Narodowego Huerquehue, a tam na krótką trasę ograniczoną godzinami odjazdu pierwszego i ostatniego autobusu z miasta oraz poziomem zagrożenia pożarowego. Chcieliśmy bowiem dojść drogą leśną do cascada Nido de Aquile i cascada Trufulco.

Trasa wiodła przez las bambusowy, przez który przepięknie przenikało wiosenne słońce, a także można było usłyszeć charakterystyczne szumienie i tykanie bambusów. Naprawdę miłe uczucie.

Dalej było tylko lepiej – szliśmy godzinę przez las porośnięty olbrzymimi, gigantycznymi drzewami liściastymi, które porośnięte były pnączami i mniejszymi drzewami. Całość stwarzała wrażenie tajemniczości, a odległość korony drzew od mojej głowy napawała mnie nieco niepokojem.

Na deser, po stromym odcinku końcowym, podziwialiśmy monumentalne kaskady, których woda miała tak olbrzymią siłę rażenia, że stojąc kilkanaście metrów dalej byliśmy cali mokrzy :-)

Wieczorem daliśmy upust zachciankom kulinarnym, trzeba się było jakoś pozytywnie nastawić, choć i tak wszyscy byli podekscytowani poranną wspinaczką na wulkan :-)