Am.Pd. – Bolivia Racing

Dzień skalisty. Kilka super skałek: Copa del munde, La roca de Italia, Piedra de arbol, a na koniec dolina skalista (Valle de las rocas). Skały tutaj są zupełnie wyjątkowe – ogromne, smagane wiatrem, porowate, wielobarwne, wyrastające nagle pośrodku niczego. Cos pięknego. Szczególnie kanion z przepięknym widokiem na wyschniętą dolinę rzeki.

Zaprzyjaźniliśmy się też na dobre z Michelem z Belgii. Było bardzo wesoło, dużo optymizmu wprowadza w nasz wyjazd. Obiad super – bardzo smaczna i świeża alpaka, a do tego arbuz. Tacy tu jesteśmy wymęczeni przez silny wiatr i słońce, nosy mamy zapchane piachem, że wszystko, co soczyste smakuje podwójnie dobrze!

Wieczorem Ruben zafundował nam rajd Bolivia Racing – odcinek specjalny pokonaliśmy ledwo utrzymując się na siedzeniach. Już rozumiem, dlaczego sufit w jeepie jest miękki :-)) Jedyny dylemat – czy jechać z otwartym oknem ryzykując wypadnięcie, czy z zamkniętym, ryzykując uduszenie :-) Wszystko po to, żeby nie spędzać zbędnego czasu w podróży. Oczywiście nie liczymy kolejnej pękniętej opony ;-)

I rzeczywiście, zdążyliśmy dotrzeć do San Juan przez zmrokiem i jeszcze krótko zagrać w ping-ponga. A ping-pong z widokiem na morze soli, to wyjątkowy ping-pong, bo zapowiada po cośmy tu przyjechali.