Białoruś – informacje praktyczne

Przed wyjazdem odwiedzenie Białorusi wydawał mi się czymś nieosiągalnym. Na miejscu okazało się, że jest zupełnie inaczej. Dlatego, mimo że na Białorusi byłam tylko kilka dni, zdecydowałam się zrobić wpis praktyczny, aby trochę zachęcić do wizyty w tym kraju i pokazać, że można go poznać łatwo i tanio.

 

Wizy na Białoruś

Starania o wjazd na Białoruś rozpoczynają się od wyrobienia wizy. Przepisy wizowe często się zmieniają, dlatego warto śledzić stronę Ambasady Republiki Białorusi. Wizę wyrabia się dosyć prosto, choć trzeba wypełnić sporo dokumentów. Konieczne jest też zdjęcie. W przypadku wiz turystycznych opłata zależy od czasu oczekiwania. Osoby, które mogą poczekać 5 dni roboczych zapłacą 25 EUR. Ci, którzy potrzebują wizę w jeden dzień (oddajesz paszport o 8:00, odbierasz o 15:00) muszą się liczyć z wydatkiem dwukrotnie wyższym.

Sama wiza jednak nie wystarczy, aby wjechać na teren Białorusi. Konieczne jest także zaproszenie i ubezpieczenie. Wyrobienie ich kosztowało nas ok 40zł. W tych kwestiach z pomocą przyszedł nam Gienek, którego poznałam podczas zjazdu blogerów na Podlasiu. Na jego stronce o Białowieży można zaleźć więcej info o wizach, a także o trasach rowerowych po białoruskiej stronie Puszczy Białowieskiej.

 

Przekraczanie granicy

Muszę przyznać, że przekraczanie granicy Białorusi robi wrażenie. I to w obie strony. Nie zdawałam sobie sprawy, co to rzeczywiście znaczy “zaorana granica” dopóki nie stanęliśmy z wbitymi pieczątkami przed zasiekami z drutu kolczastego. Za nimi był sześciometrowej szerokości pas ziemi pokryty bialutkim piaskiem rodem z bałtyckich plaż. Cały zagrabiony w ozdobną falę. Pogranicznik skinął ręką, żebyśmy przeszli, a w następnej minucie grabiami poprawił piasek, który naruszyliśmy. Dalej kolejne zasieki, wielka brama i jesteśmy!

Przejście w Białowieży, z którego korzystaliśmy, to przejście pieszo-rowerowe oddalone od miasta o 4km. Ruchu praktycznie brak. Rowerzystom nie zrobi to większej różnicy, ale dla osób przechodzących pieszo kłopotliwe mogą być odległości do pokonania. Po stronie polskiej zakaz wjazdu dla samochodów stoi dokładnie w połowie drogi od Białowieży, w związku z czym trzeba przejść 2km pieszo. Po drugiej stronie najbliższa wieś jest oddalona od granicy prawie 20km. Rozwiązaniem tego problemu jest zamówienie busa z hotelu w Kamianiukach lub prywatnie. Ceny do ustalenia z kierowcą.

W powrotną drogę korzystaliśmy z przejścia kolejowego w Grodnie. Pociągi elektryczne na trasie Grodno-Białystok odjeżdżają trzy razy dziennie (stan na 06.2011) – rano (10:30), po południu (17:30) i w nocy (2:00). Bilet jest międzynarodowy, więc najlepiej kupić tylko do Kuźnicy Białostockiej, a tam kolejny na dalszą podróż. W innym wypadku sporo przepłacimy. Na dworcu w Grodnie dobrze być co najmniej godzinę wcześniej. Długa kolejka, przepychanki, sprawdzanie bagażu, rozmowa ze strażnikiem granicznym – to wszystko trwa i polecam się zawczasu uzbroić w cierpliwość. Tym bardziej, że dominuje lokalny ruch graniczny. Turystów niewiele, jak zresztą w całej Białorusi. Po odprawie granicznej pociąg rusza z Grodna i bez zatrzymywania przejeżdża granicę białorusko-polską w ok 40 minut. W tym czasie w wagonach rozpoczyna się akcja, kontynuowana zresztą w Kuźnicy, zwana przez nas roboczo zabawą w kotka i myszkę. Jedni chowają, a drudzy szukają, zupełnie jak w serialu “Granica”. Myślę, że to jedno z ciekawszych przeżyć, jakie zdarzyły mi się na Białorusi. W związku z całym zamieszaniem kontrola graniczna w Polsce przebiega jednak bardzo powoli. W sumie od przyjścia na dworzec w Grodnie do wyruszenia z Kuźnicy mija ponad 3 godziny.

 

Poruszanie się po Białorusi

Na Białorusi jest dobrze rozwinięta komunikacja międzymiastowa. Jest do dyspozycji sporo środków transportu – marszrutki (busy), autobusy, pociągi i taksówki. Wyglądają dość skromnie, ale są bardzo zadbane. W większości są nawet firaneczki! Na mniej uczęszczanych trasach busy i autobusy jeżdżą dosyć rzadko i często jest komplet. Wokół większych miast kierowcy bardziej skrupulatnie pilnują, aby nie przekraczać ilości dopuszczalnych osób, dlatego warto przyjść nieco wcześniej na przystanek.

IMGP4160

Jeśli chodzi o taksówki (masziny) to jeżdżą na dystansach do 50km i dobrze jest wziąć je pod uwagę, tyle że trzeba się targować. Nie jest to jednak trudne – spokojnie udało nam się zejść do ceny biletu autobusowego.

Jeśli tylko jest taka opcja polecam wybrać wariant kolejowy. Dworce są naprawdę imponujące, szczególnie w dużych miastach, a przejażdżka pociągiem z drewnianymi ławkami jest elementem folkloru, którego u nas już nie zaznamy.

IMGP4662

Ceny na wszystkie środki transportu są przystępne dla Polaków. Zdecydowanie najtańsze są pociągi, szczególnie z miejscami siedzącymi a nie leżącymi. Za bilet kolejowy na trasie Brześć – Baranowice (ok 200km), zapłaciliśmy tyle samo, co za 50-kilometrową trasę (Baranowice – Nowogródek) przejechaną autobusem.

Przykładowe ceny:

  • marszrutka Kamieniuki – Brześć (50km) 8800 BYR (5zł.)
  • autobus Nowogródek – Mir (51km) 10500 BYR (6zł.)
  • pociąg Brześć – Baranowice (200km) 12000 BYR (7zł.)

Powiem szczerze, że w przypadku kolejnej wizyty w tym kraju poważnie rozważałabym wjazd samochodem. Drogi są szerokie i niezłej jakości, benzyna tania, a i nie trzeba walczyć z lokalnymi środkami transportu, jak się lubi miejsca mało popularne.

 

Noclegi

Tu trochę się nacięliśmy nie rezerwując nic awansem, bo baza noclegowa na Białorusi jest słabo rozwinięta. Często w danym mieście w ogóle nie ma hotelu lub jest jeden. W takiej sytuacji wiadomo, cena rośnie. Tak było np. w Kanianiukach w Puszczy Białowieskiej. Z tego względu uważam, że lepiej zrobić rekonesans przed wyjazdem i zapisać sobie adresy. Plusem jest jednak to, że nigdzie nie było problemu z miejscami, a to w końcu lato. Z ciepłą wodą nie było problemu.

Przykładowe ceny za miejsce w pokoju dwuosobowym z łazienką :

  • w hotelu w Nowogródku (centrum) 45’000 BYR (ok 25zł.)
  • w hotelu II kategorii w Grodnie 28’000 BYR (ok. 16zł.)
  • w hotelu w Kamianiukach 67’000 BYR (ok. 38zł.)

IMGP4643

Jeśli chodzi o pola namiotowe, to jest jeszcze gorzej. Nie znaleźliśmy żadnego. Ponoć są, ale sami Białorusini nie bardzo wiedzą gdzie. Nad jeziorem Świteź jest podobno jedno. Nie udało nam się go znaleźć, dlatego rozbiliśmy się na dziko. Niestety rano okazało sie, że jest to zabronione i lokalsi ostrzegali, żebyśmy zwinęli namiot, bo mandaty są bardzo wysokie. Myślę, że można im wierzyć. W puszczy jest zakaz rozbijania się na dziko.

 

Zakupy i ceny

Ogólnie rzecz biorąc dla Polaków Białoruś jest tanim krajem. Problemem jest natomiast pozyskanie waluty. W Polsce ciężko znaleźć miejsce, gdzie można wymienić złotówki na ruble, bo inflacja jest tak duża, że nikomu nie opłaca się trzymać pieniędzy (kurs walut w czerwcu 2011: 1 PLN = 1750 BYR). W Kuźnicy Białostockiej jest jeden kantor, który wymienia ruble białoruskie na złotówki, ale kurs ma bandycki! W związku z tym pozostaje nieprzyjemne uczucie przekraczania granicy bez jakichkolwiek banknotów w lokalnej walucie. Na miejscu z wymianą nie ma problemu, zarówno z ręki, jak i w kantorach. Z naszych doświadczeń wynikało, że w kantorach i bankach kurs był słabszy. W wielu miejscach są bankomaty. Nie przejmowałabym się ogólnie wymianą.

Jeśli chodzi o ceny, to prawie wszystko jest tańsze niż u nas – jedzenie, transport, noclegi, wejścia do miejsc turystycznych itd. Na półkach jednak ciężko znaleźć marki międzynarodowe, nie udało mi się też kupić kartek pocztowych (choć koperty z bohaterami narodu już tak!), ani sensownych pamiątek. Chyba że ktoś lubi skórzane obrazy, gliniane figurki pomalowane farbą albo chińskie gadżety podobne do tych z naszych odpustów. Pozostaje więc raczej przywieźć do domu lokalne specjały.

Jeśli chodzi o zwiedzanie, to koszty wejściówek są zróżnicowane ze względu na rangę miejsca (jak na całym świecie).

Przykładowe ceny:

  • wejście do muzeum Mickiewicza w Nowogródku 4000 BYR (2,5zł.)
  • wejście na teren parku narodowego i rezerwatu pokazowego w Puszczy Białowieskiej 5000 BYR (3zł.)
  • wejście do zamku w Mirze (obiekt UNESCO) 25’000 BYR (15zł.)
  • wypożyczenie roweru na cały dzień z pozwoleniem na wjazd do Puszczy Białowieskiej 51’000 (30zł.)

IMGP4362 foto: Zamek w Mirze

 

 

Jedzenie na Białorusi

Podobnie jak na Ukrainie, czy na Podlasiu, można tu zjeść dobrze i tłusto. Potrawy bazują głównie na tanich półproduktach (ziemniaki, skrawki mięsa, mąka, cukier). Aby skosztować najlepsze specjały zaczynamy od słynnej solijanki (zupy z wielu gatunków mięsa) występującej tu także w wersji rybnej. Do tego żarkoje (potrawka ziemniaczano-warzywno-mięsna zapiekana w specjalnych glinianym garnuszku lub na patelence). Całość jest tak tłusta, że koniecznie zapijamy wódeczką z głębokich kieliszków. Do dna! Na deser herbata z samowara, a do niej bliny (naleśniki) z jagodami lub ciepłe lody. Mmmm, pycha!

praktyczne

Przykładowe ceny posiłków w restauracji:

  • solijanka 11’000 BYR (6zł.)
  • żarkoje 19’000 BYR (11zł.)
  • bliny z jagodami 1700 BYR (1zł.)
  • ciepłe lody  750 BYR (0,45zł.)
  • herbata z samowaru 1200 BYR (0,7zł.)
  • piwo 4000 BYR (2,5zł.)
  • kwas chlebowy 3000 BYR (1,7zł.)