Będzie Birma

Czasem tak jest, że jesteśmy tak bardzo z jakiś zadaniem opóźnieni, że aż koło się zatoczy i zaczynamy znów być na czasie Uśmiech Tak się stało z naszą Azją. Zanim zdążyłam ją opisać, a potem podsumować Albanię, Macedonię, Chorwację, Francję, Słowację, Mołdawię, Rumunię, Hiszpanię i Wielką Brytanię i zasypać Was zdjęciami z ostatniego półrocza, to już jesteśmy w samolocie czekając na kolejny lot do Azji.

 

_IGP1126

 

Okazuje się, że nadrabianie zaległości w tym wypadku się nie uda. Trzeba odkreślić to, co się stało grubą kreską i pisać dalej. Bo ten blog daje mi energię do podróżowania, myślę o nim i tak codziennie, zastanawiam się co u Was, co by Was zainteresowało w miejscach, w których jestem, o czym najchętniej byście dyskutowali…

 

Dlaczego nie dam się tym zaległościom i powiem Wam co nam się zdarzyło ostatnio. A mianowicie wyjątkowy układ planet i harmonogramów roku akademickiego pozwolił na wygospodarowanie urlopu zimą, podczas gdy zazwyczaj jest to niemożliwe. A że przyzwyczaiłam się już do narzekania, że Azja Środkowo-Wschodnia jest dla mnie niedostępna w wakacje ze względu na porę deszczową, to teraz nie wiedziałam co z tym szczęściem zrobić. Zaczęliśmy mnożyć kierunki w tempie podobnym jak moim studenci wymówki na poprawie: Sumatra, Laos, Birma, Bangladesz, północ Wietnamu… Jak jednak przyszło jednak co do czego, to uznaliśmy, że kierunek jest tylko jeden: JAPONIA Uśmiech No i oczywiście zaczęły się schody, bo luty to wymarzonym termin, ale na oglądanie zmarzniętych badyli drzew wiśniowych. Z bólem serca uznaliśmy, że jest więcej niesprzyjających okoliczności i zrezygnowaliśmy, obiecując sobie, że tylko przekładamy ten wyjazd. W związku z tym wróciliśmy do naszej wcześniejszej listy i podjęliśmy uchwałę rodzinną, że potrzebujemy albo indonezyjskiej atmosfery i morza, albo birmańskich świątyń i uśmiechów. Dlatego stwierdziliśmy, że jeśli znajdziemy promocję do Bangkoku, to będzie Birma, a jak do Kuala Lumpur, to lecimy na Sumatrę Uśmiech

I tak oto teraz wsiadamy do samolotu i czekamy na komplet lotów do Birmy.

 

_IGP9760

_IGP9288

 

Czego się spodziewamy po Birmie?

1. Mamy nadzieję spotkać przemiłych Birmańczyków i Birmanki. Ciekawi jesteśmy rozmów z nimi, choćby na migi i wspólnego użerania się z fatalnym stanem dróg.

2. Chcemy raz na zawsze się “napagodzić” i zobaczyć tyle świątyń ile tylko damy radę. Mamy nadzieję, że niesamowita atmosfera jaka ujęła nas w pagodach w Wietnamie, w Birmie będzie wyczuwalna ze zdwojoną siłą.

3. Chcemy sprawdzić czy nasze sandały przeżyją dwa trekkingi (tak, ja będę szła!) i czy pola ryżowe mijane po drodze będą równie zielone co te w Tana Toraja i na Bali.

4. Jesteśmy ciekawi birmańskich zwyczajów – produkcji azjatyckiego wina, suszenia na słońcu makaronu, produkcji parasoli z papieru.  Kto by teraz w Europie takie rzeczy robił…

5. Chcemy przekonać się czy najdłuższy most drewniany na świecie (U-Bein) jest równie koślawy, jak ten, przez który  na czworakach przechodziliśmy na Togeanach.

6. Jesteśmy ciekawi czy uda nam się wstać na te wszystkie wschody słońca, które w Birmie “trzeba” – nad świątyniami w Bagan, nad jeziorem, w górach, w dolinach i gdzie tam jeszcze.

7. No i musimy sprawdzić czy przeżyjemy całe wakacje bez komórek i komputera :-) To jednak wyzwanie, a wygląda na to, że hunta wojskowa w Birmie i jej zaskakujące pomysły nam to gwarantują.

 

_IGP9448

 

Mam nadzieję, że uda nam się z Wami kontaktować na blogu i na facebooku. Serdeczne dzięki, ze zaglądacie. Wiecie, że mimo że na blogu nie było wpisu tak długo, to codziennie jest tyle wejść co zwykle. Ech. Doczekaliśmy się wszyscy tego powrotu Uśmiech

 

Ps. Zdjęcia w tym wpisie są z Wietnamu.