07/2013 Macedonia

Mam taki mały notatnik, które wożę ze sobą w podróż. Notuję swoje refleksje z odwiedzanych miejsc, rozkład autobusów, przepisy na potrawy albo kontakty do spotkanych osób. Kończę pisać jeden, to biorę drugi. Za często do nich nie wracam, ale to co napisane, wydaje mi się ważne. Odkopałam ten notatnik, który dotyczył Macedonii.

W Albanii dużo się działo, ale w Macedonii miałam mieć czas dla siebie. Mogłam więc pisać. A że to był początek rozmów o powiększeniu naszej Ufalowej rodziny, to było o czym rozprawiać. Do tego czasu słowo „dziecko” traktowałam jak powietrze. Nie istniało w moim słowniku. Nie znałam, nie lubiłam i nie chciałam mieć kontaktu z nikim młodszym od moich studentów. Niby o czym miałabym z nimi rozmawiać? W czym taki mały człowiek może być dla mnie interesujący? W czym ja mogę być interesująca dla niego? Czy chciałam mieć dziecko? Cóż – oczywiście, że nie. Dziecko wydawało mi się przeszkodą na drodze do realizacji moich planów. Bo marzeń w zasadzie nie miałam, mając kontrolę nad życiem wydawało mi się że mogę wszystko. Natomiast było coś w temacie dzieci, co nie dawało mi spokoju. Mianowicie – nie wyobrażałam sobie mojej dalekiej przyszłości bez rodziny. Gdzieś w głębi byłam pewna, że jak i Ufal to za mało. I na tym przekonaniu zaczęłam powoli budować moją chęć do powiększenia rodziny. Zeszło się znacznie dłużej niż myślałam ;) Ale nie mogłam wtedy wiedzieć, że chcieć dzieci a móc je mieć to dwie różne sprawy.  I skąd mogłam wiedzieć,  że dzieci, których już mieliśmy nie mieć, pojawią się po 3 latach i to do tego w dwupaku ;)

Do Macedonii wybrałam się spotkać się z moją koleżanką ze stażu w Słowenii – Vesną. To osoba niezwykle rodzinna, ciepła i przywiązana do tradycji. Bardzo dużo rozmawiałyśmy właśnie na te tematy. A jednocześnie nocowałam w spirytualistycznym hostelu prowadzonych przez dwójkę wariatów.  Za dnia więc z Vesną poznawałam kulturę i myślałam jak to kiedyś będzie mieć dzieci, a w nocy szalałam ze zbieraniną różnych odjechanych Europejczyków i Azjatów i miałam nadzieję, że to nie nastąpi za prędko!

Ten kołowrotek bardzo wpłynął na moje postrzeganie Macedonii jako kraju. Z jednej strony był piękny Ochryd z tradycyjną zabudową, procesjami i życiem w zgodzie z naturą, a z drugiej Skopje z marzeniem o potędze i chęci dorównania silnym sąsiadom takim jak Grecja, Albania czy Serbia. Niestety w moim poczuciu Macedonia wychodzi z tej potyczki przegrana. Kompleksy dają się odczuć na każdym kroku, a dosłowne „dobudowywanie historii” w postaci tworzenia nowych zabytków zdradza je bezlitośnie. Nie mniej to co stare wydawało mi się w Macedonii prawdziwe i szczere. Może dlatego tak dobrze czułam się w starej tureckiej dzielnicy Skopje, którą wszystkim polecam.

_IGP1774
_IGP1852
_IGP1677
_IGP1909
_IGP2008
_IGP1985
_IGP1698
_IGP2598
_IGP2671
_IGP1788
_IGP2297
_IGP2313
_IGP1733
_IGP2365
_IGP2706
_IGP2185
_IGP2423
_IGP2119
_IGP2183
_IGP2167
_IGP2766
_IGP2784
_IGP2797
DSC_0384
_IGP2781