Zima w Zagrzebiu
Pierwsze dni w Zagrzebiu to spacery w śniegu i delektowanie się tutejszą sielankową atmosferą. Muszę przyznać, że pod obydwoma względami Zagrzeb jest nieco zaskakujący.
Pierwsze dni w Zagrzebiu to spacery w śniegu i delektowanie się tutejszą sielankową atmosferą. Muszę przyznać, że pod obydwoma względami Zagrzeb jest nieco zaskakujący.
Od dziecka byłam zafascynowana Krakowem. Wydawał mi się miejscem magicznym, a dzięki częstym zachwytom znajomego Krakusa, także miastem bez wad. Moje opinię nieco osłabił wpis na blogu pewnego nomada, ale niestety także ostatnia wizyta w mieście Kraka. Spacer po Dietla wydał mi się taki przygnębiający – wszędzie wokół zapuszczone, obdrapane kamienice obklejone niesamowitą ilością reklam i szyldów. Z kolei skomercjalizowany rynek zasmucił mnie m.in. ze względu płatny wstęp do kościoła Mariackiego (nawet w Stambule wejście do Błękitnego Meczetu jest bezpłatne). Wszystko rozumiem, miasto się rozwija, ale nie znalazłam tam miejsca dla siebie. W tej sytuacji musiałam szukać klimatu na Podgórzu.
Ostatnio zorientowałam się, że rodzina i znajomi totalnie nie ogarniają gdzie ja aktualnie przebywam. Całkiem zabawne, wiadomo, że jestem w biegu, że pewnie właśnie skądś wróciłam i gdzieś pewnie jadę, ale nie bardzo wiadomo gdzie…
Otóż uprzejmie donoszę, że w tym roku byłam najpierw w Turcji, potem kolejne dwa weekendy spędziłam w Częstochowie i Krakowie (po tym jak zawróciłam z Gdyni). Wtedy też zakochałam się w Podgórzu, o czym przeczytacie w niedzielę. Dziś jestem w Zagrzebiu, gdzie spędzę kolejne dwa tygodnie. Co tu robię?
Dla osób, które chcą wybierać się do Turcji w najbliższym czasie, dziś garść informacji praktycznych dotyczących poruszania się po kraju, zakupów i cen.
Gdy zobaczyłam ten krajobraz – bajeczna nadmorska zatoka, wysokie trawy, budki do obserwacji ptaków, a w tle przepotężne góry, pomyślałam “To nie może być Turcja!” A jednak…
Wszystko zaczęło się dosyć ekspresowo, bo pierwszego dnia zaraz po wieczornym przylocie rozpoczęliśmy zwiedzanie Stambułu. W tym czasie na skutek licznych perypetii samochodowych objechaliśmy miasto trzy razy, cztery razy byliśmy na moście Galata, przyjrzeliśmy się od góry i od dołu mostom na Bosforze, spróbowaliśmy chałwy, kebaba i właściwie nie bardzo było wiadomo, co robić przez kolejne dwa tygodnie :-)
Zakończyło się głosowanie na najpopularniejszy blog roku 2011 w kategorii “Podróże i szeroki świat”. Dzięki Waszym głosom jesteśmy 30. najpopularniejszym blogiem podróżniczym w Polsce. Czy to dobry wynik? Oczywiście! Tym bardziej, że rywalizacja była ogromna, wszystkich blogów w tej kategorii zgłoszono 187.
Żył kiedyś w Turcji taki pan, który twardą ręką wywrócił życie Turków do góry nogami, a jego plan europeizacji narodu przewidywał nawet rozstrzeliwanie za niewłaściwe nakrycie głowy. “Jakże szczęśliwy jest ten, kto może powiedzieć, że jest Turkiem.” – mawiał.
Plaże w Ölüdeniz to turystyczna wizytówka Turcji, serce Riwiery Tureckiej, a zdjęcie laguny wykonanej ze spadochronu to obowiązek każdego przyzwoitego turysty. Czy warto tam pojechać z plecakiem?
Szkoła kłamie, to pewne. Przez tyle lat na lekcjach biologii różni nauczyciele tłumaczyli, że człowiek je po to żeby żyć. Wystarczy jeden dzień w Turcji, żeby zauważyć, że kierunek relacji jest odwrotny. W Turcji człowiek żyje po to żeby jeść…
Wędrowni Ufale biorą udział w konkursie na blog roku w kategorii “Podróże i szeroki świat”! Od dziś przez tydzień możecie oddać głos na naszego bloga jednocześnie przekazując złotówkę na akcję charytatywną.
Tak naprawdę, wszystko zaczęło się 30 września 1207 roku w miejscowości Balkh, na terenie dzisiejszego Afganistanu, kiedy na świat przyszedł Mevlana Celaleddin-i Rumi. Kilkanaście lat później, uciekając przed najazdem Mongołów, rodzina Mevlany wyruszyła na zachód, aby 3 maja 1228 zakończyć swoją wędrówkę w Konyi, ówczesnej stolicy państwa Turków Seldżuckich.
… Czytaj dalej
Chińska świątynia klanowa znajdująca się w sercu wielokulturowego miasta Georgetown to popularny motyw pocztówkowy i symbol wyspy Penang w Malezji. Trzeba przyznać, że zasłużenie.
Wpis został już zaanonsowany, ale przyznam szczerze, że jak do niego zasiadłam, to okazało się, że o planach niewiele potrafię powiedzieć. Ich zestawienie przyprawiło mnie o ból głowy, bo nie dość, że wszystkiego jest za dużo, to jeszcze większość niepewna. No, ale spróbujmy!
Pod naszą nieobecność przesyłamy Wam dziś pocztówkę z Teneryfy, a właściwie z takiej jej części, gdzie nie ma turystów. No, chyba że dwóch zagubionych Niemców, którzy od 6 godzin czekają na autostop.
Jaki jest bilans 2011 roku Wędrownych Ufali? Co się udało zobaczyć i przeżyć? Co poszło w odstawkę? Zapraszamy na podsumowanie fotograficzne roku.
Gwiazdka tuż, tuż, wszyscy w świątecznym pośpiechu biegają za choinką, prezentami i olejem lnianym. My oczywiście też w amoku, tyle że idąc po bombki na strych wciągamy od razu plecaki i śpiwory. Już za 5 dni będziemy jeść najlepszy kebab w Stambule i palić fajkę wodną w którejś z kafejek przy moście Galata.
Pojechałam do Gdyni obejrzeć reprezentacyjną ulicę Świętojańską ustrojoną niczym Times Square i poczuć magię świąt. Ostatecznie zafascynowałam się jednak systemami hydraulicznymi do przeciągania łodzi podwodnych!
Dziś pocztówka z mało popularnej, ale wyjątkowo położonej świątyni buddyjskiej na Bali. Jak napisałam o tym miejscu w notesie z podróży:
Często zachwalamy tu wyjazdy na własną rękę, ale trzeba przyznać, że jeśli chce się coś ciekawego zobaczyć, to trzeba się trochę namęczyć i wyjazd chociaż częściowo przygotować. Jak się do tego zabrać? O naszych doświadczeniach w dzisiejszym wpisie.